Pierwszy post w tym roku, miało być tak pięknie a tu już prawie trzeci tydzień S…


Pierwszy post w tym roku, miało być tak pięknie a tu już prawie trzeci tydzień Stycznia. Gdzie są moje obietnice samej sobie o punktualności? 🙆

Rozpoczęcie 2021 na moim ig miało wyglądać inaczej, ale wyszło jak zwykłe. Więc dzisiaj mało wymagający post jeśli chodzi o kompozycję i szczerze, wciąż kombinuje z jakimiś ładnymi ujęciami 💁

To już nie jest tylko instagram poświęcony mangą/anime, ale i powoli wdrażam tu jakieś ograne gierki. Choć lubię grać, gram mało i zwykle w darmówki, bo chyba bym zbankrutowała kupując jeszcze stosy gier 🙆

W podsumowaniu 2020 wspominałam, że od jakiegoś czasu wyciągnęłam się w Genshin Impact. To darmowa gra RPG z elementami gachy i ogromnym otwartym światem, który możemy zwiedzać jednym z wybranych bohaterów. Gra nastawiona jest głównie na solo gameplay ale tryb coop, który osobiście uwielbiam również jest 🤭
Genshin zyskał ogromną sławę i po jednym dniu koszty zwróciły się w połowie, a przypominam że to całkowicie darmowa gra z mikropłatnościami (ale to zależy od gracza 😉 ).

Akcja rozgrywa się w świecie zwanym Tyavat, podzielonym na siedem regionów, rządzących przez Bogów. Naszą przygodę rozpoczynamy od walki z nieznanym Bogiem wraz z naszym bratem lub siostrą bliźniakiem (w zależności którą płeć wybierzemy), tajemnicza kobieta więzi naszego bliźniaka i zsyła nas właśnie do Tyavat, tracimy tam umiejętność swobodnego podróżowania między światami, a naszym głównym celem jest odnalezienie siostry/brata. Po drodze poznajemy wielu bohaterów i pomagamy rozwiązać poważne konflikty, które nagle zaczęły narastać.

Czy ten sukces jest zasłużony? Moim zdaniem, tak. GI wyprzedziło wiele popularnych tytułów i otrzymało parę nagród za najlepszą grę w 2020 roku. Na początku nastawiona na urządzenia mobilne, doczekała się wersji na PC, PS4, PS5 i Nintendo Switch

Wielu dobrze napisanych bohaterów, fabuła, bronie, artefakty, domeny, aj dużo by wymieniać za co lubię tą chińską produkcję ❤️
MiHoYo odwaliło kawał dobrej roboty, piękny otwarty świat zapewnia nam zabawę na wiele godzin. Eventy, banery z limitowanymi bohaterami i dużo akcji pozwoliło mi mocno wkręcić się w to wszystko.

Reszta w komentarzu ⬇️💬

PODSUMOWANIE GRUDNIA PODSUMOWANIE ROKU 2020 1/2 Rok 2020 mocno dał mi się …

🎄 PODSUMOWANIE GRUDNIA 🎄

🎆 PODSUMOWANIE ROKU 2020 1/2 🎆

Rok 2020 mocno dał mi się we znaki, głównie pod względem czytania. Moja kolekcja w pewnym momencie stanęła w miejscu, niestety na udało mi się przeczytać wszystkiego co zaplanowałam. W podsumowaniu: ilość kupionych tomów to 140, natomiast jeśli chodzi o anime; w przybliżeniu to 40 serii, niektóre z nich wciąż trwają więc ciężko jest podać idealną liczbę odcinków, ale będzie to ok. 350 epizodów.
Nie jestem osobą wymagająca jakiejś wyrafinowanej fabuły, moi faworyci jeśli o ekranizację chodzi to: Tower of God; Jujitsu Kaisen; Gleipnir; Toilet bound Hanako-kun; Akudama Drive; Yuukoku no Moriarty; Tian Guan Ci Fu; Great Pretender; The God of High School; Fruits Basket s.2; Fugou Kriji: Balance Unlimited; Appare-Ranman!; Kanjo, Okaridhimasu; nie zapominajmy również o finalnym sezonie tytanów i drugiej połowie czwartego sezonu Haikyuu ❤️
Skoro już jestem w temacie animacji czas przedstawić rozczarowania roku. Na pierwszym miejscu jest tu bezkonkurencyjnie Uzaki-chan wa Asobitai!; nie ma co dyskutować, nie ma nic dobrego co mogłabym o tej serii powiedzieć, od muzyki kończąc na mizernej fabule – wszystko mnie irytowało. Na liście rozczarowań są również tytuły, które w trakcie porzuciłam lub obejrzałam z samej ciekawości zakończenia: Arte; Gibiate; Bungou to Alchemist, Kakushigoto; Mau-sama Oyasumi; Yesterday wo Utatte; Dokyuu Hentai HxEros; Hachi-nan tte, Sore wa Nai deshou; Ikeburuko West Gate Part; Magatsu Wahrheit: Zuerst; Kitsutsuki Tanteidokoro.
A największe zaskoczenie? Sama wciąż jestem w szoku, że Hypnosis Mic: Division Fap Battle-Rhyme Anima wypadło tak dobrze. Anime o idolach to ostatnie co mi do szczęścia potrzebne, zawsze słucham rych typowo “idolowych” piosenek z zażenowaniem (przepraszam wszystkich fanów tego typu anime! 😥) jednak rap w wykot chłopaków z HypMic był genialny, wciąż ich słucham, jedyny rap który toleruję xd
[adinserter block=”1″]
⚠️ Dalsza część podsumowania w osobnym poście~ ⚠️


Yuichi to dorosły mężczyzna, który po stracie siostry i rodziców samotnie wychow…

Yuichi to dorosły mężczyzna, który po stracie siostry i rodziców samotnie wychowuje siostrzeńca – Ayumu. Aby zapomnieć o problemach, przeprowadzają się do nadmorskiego miasteczka, gdzie poznają Ryo, właściciela sklepiku z gotowymi daniami. Mężczyzna choć cieszyć się ogromną popularnością wśród mieszkańców, jest samotny. Dlaczego zbliżył się do Yuichiego? Kim tak naprawdę jest ten mężczyzna?

🌊🐚

Po dwukrotnym przeczytaniu “Kiedy morska bryza tuli pisklę do snu…” nadal nie wiem jak to ugryźć 😵
Nie była zła…dobra też nie, jednak trochę się wzruszyłam. Więc nie mogę wrzucić jej do wora rozczarowań 💁

Sam styl bycia Ryo był interesujący. Typ chciał posiąść wszystko co należało do kogoś innego, tylko dla własnej satysfakcji i przyjemności, a żeby za chwilę porzucić to i wrócić do swojej egzystencji.
W czynach tych kumulował swoją frustracje na cały świat po śmierci bliskiej osoby, a swoje czyny tłumaczył nieczułością ze strony rodziny zastępczej. I nie ma go za co winić, chciał odegrać się na wszystkich za wszelką cenę, przy okazji odcinając się od ludzi.

Tyle różnych emocji: złość, strach, smutek. To wszystko spowodowało nawałnice uczuć, która mnie poruszyła. Choć każdy chciał dobrze, nieświadomie odsuwał się od drugiego i to prowadziło do spięć między bohaterami.

Choć czytałam i czytałam pisklę długi i kreska nie wpadła w moje gusta, polecam zerknąć, bo jeśli lubicie się trochę powzruszać to tytuł jest dla Was 🤭

Dajcie znać czy czytaliście i czy Wam się podobało~ ❤️


Wracając do swojego posta na temat pierwszego tomu, niewiele się zmieniło. Roman…

Wracając do swojego posta na temat pierwszego tomu, niewiele się zmieniło. Romanse to nadal dla mnie czarna magia, tak będę o tym wspominać cały czas xd

Zgodzę się z Wami, że zakończenie do najlepszych nie należy, próbowałam doszukać się jakiegoś ukrytego znaczenia…ale nie bardzo się da 💁 Mamy tu wszystko wyłożone na tacy i palcem pokazane “o tu czytelniku, proszę masz od A do Z wypisane zakończenie, nie doszukuj się ukrytych smaczków, bo ich nie ma”. Okej?
Ale gdyby tak wyciąć z pamięci te ostatnie 5-6 stron, czy nie wyszło by to lepiej? Słodko-gorzka historia o miłości z elementami nauki, chociaż…moja głowa jest za mała na taką dawkę fizyki, już zapomniałam, że taki przedmiot istnieje 🤯 Ale skill w naukach ścisłych potężny 👌

Teraz całkowicie zapomnimy o całej tej fabule i zakończeniu. Skupmy się na rysunkach i bohaterach, a głównie na Aibie 😌
Kreska, bajeczna. Urzekła mnie mocno, głównie styl rysowania ust. Lubię takie plastyczne zabawy, no a sam Aiba…ohhh!
Siedzę w tym całym fandomie oc (orginal characters), a on tak bardzo przypomina mi jednego z moich obecnie ukochanych oc, nie tylko pod względem wyglądu ale i bycia cholernym geniuszem ❤️
To właśnie dlatego stał mi się tak bliski sercu, choć zwykle nie przywiązuje się do postaci, z którymi nie mam zbyt często do czynienia.
A ta perłowa folia na okładce…jak tu nie kochać za te wszystkie eksperymenty ❤️

Przez takie małe elementy jak kreska, czy główny bohater, jestem w stanie całkowicie wybaczyć to zakończenie.
Całe to zjawisko zatrzymania czasu, metafora choroby i chęć obejrzenia pierwowzoru wyciąga moją dłoń w stronę tego tworu 🤭


Usłyszeć ciepło słońca -Limit- to trzy tomowa kontynuacja mangi o tym samym tytu…

Usłyszeć ciepło słońca -Limit- to trzy tomowa kontynuacja mangi o tym samym tytule od .

Jednak czy Limit był potrzebny? Moim zdaniem nie. UCS odniosło duży sukces, a autorka zamiast spocząć na laurach ciągnęła ten romans w nieskończoność. A dodajmy, że Yuki Fumina nie specjalizowała się w tym gatunku, ale tak to jest jak idziesz ze swoją historią do magazynu BL 💁
Ciągłe burzenie relacji, którą chłopaki tak wolno budowali, na początku był to naprawdę dobry zabieg, nie była to pusta relacja ale z czasem stało się to dla mnie przytłaczające. Ich relacja stanęła w miejscu, a tomy Limitu były zapychaczami, które wniosły tylko parę mądrych myśli, nic więcej.

Jednak nadal sam motyw osoby z wadą słuchu, był bardzo oryginalny i przez lekcję podstaw języka migowego, stał mi się jeszcze bliższy ❤️ Kreska również nadała klimatu, te soft linie z tomu na tom stawały się coraz piękniejsze.

Chyba nie mam już czego dodać, bo mimo satysfakcji z “zakończenia”, Limit był w moim odczuciu zapchajdziurą i równie dobrze mógłby zakończyć się na pierwszych dwóch tomach.
Sama jeszcze nie wiem czy sięgnę po kontynuację, bo nie chcę by być świadkiem ponownego tworzenia relacji Koheia i Taichiego od nowa, chociaż kto wie co będę sądzić jutro 😅
Mam mieszane uczucia, z jednej strony trochę się nudziłam, z drugiej zżyłam się z bohaterami 💁


Great Pretender Tylko ŹLI są naszym celem. Oszukamy Cię i okradniemy, zostawi…

💰 Great Pretender 💰

Tylko ŹLI są naszym celem. Oszukamy Cię i okradniemy, zostawiając bez niczego! Jesteśmy najlepszą grupą oszustów na świecie!

Edamura Makoto jest oszustem mieszkającym w Japonii, pewnego dnia postanawia oszukać francuskiego turystę, jednak nie zdaje sobie sprawy, że tak naprawdę to on wpadł w sidła mężczyzny, który wciąga go w świat swoich blefów. Biedny Edamura nie mając wyboru, postanawia przystać na prośbę tajemniczego kanciarza i tak zaczyna się jego drugie życie.

💸💸💸

Niestety nie uda mi się ubrać w słowa wszystkich emocji, które czułam podczas oglądania. Powiem po prostu, że to najlepsza produkcja roku 2020 jaką udało mi się obejrzeć.
Oprawa graficzna zapiera mi dech w piersiach, te pastelowe tła, tak bardzo oderwane od rzeczywistości, śliczne narysowani bohaterowie, oh bogowie! 🤒
Mogłabym patrzeć na nich godzinami ❤️

Ale nie tylko rysunkami człowiek żyje. Fabuła również gra ważną rolę. Jest raczej unikalna, jeśli się mylę to mnie poprawcie, ale jeszcze nie spotkałam się z tak sprytnymi oszustami, którzy działają w słusznej sprawie 🤭
Podczas tej 23. odcinkowej podróży poznajemy ich sprawy z LA, Singapuru, Szanghaju i Japonii i choć skupiamy się na oszustwach, poznajemy bliżej mniejsze lub większe tragedie każdego z bohaterów. To jak najbardziej działa na plus, możemy jeszcze bardziej zbliżyć się do i tak już kox bohaterów 😌

Jednak co czasem mnie irytowało, to zbytnie jeżdżenie po głównym bohaterze, zabrakło mi momentu, w którym to Edamane porządnie, ale to porządnie uciera nosa Laurentowi 😤
Miałam wrażenie, że był takim ich pieskiem na posyłki i to naprawdę mi przeszkadzało ;-;

Ale, ale! Czy ending w Great Pretender nie był czymś, o co nikt nie prosił, ale każdy potrzebował? Jak zwykle pomijam endingi, tak ten słuchałam po kilka razy 🤭 Freddie Mercury zrobił niesamowitą robotę 🤒🤒

Reszta posta w komentarzu! ⬇️💬

Listopad za nami, wkraczamy w magiczny grudzień Dzisiaj taki luźniejszy post w…

Listopad za nami, wkraczamy w magiczny grudzień ❄️💙

Dzisiaj taki luźniejszy post wprowadzający w świąteczny klimat 😊

Czujecie już święta? Choinka ubrana?
Powiem Wam szczerze, że w tym roku nie czuję magi żadnych świąt, czy innych uroczystości 🤨
Mimo to czas leci dalej i nim się obejrzymy powitamy rok 2021 😁

Pod koniec roku planuję dla Was takie podsumowanie, zabiorę wszystko do kupy i postaram się złożyć w jakiś ładny, sensowny post ❤️


PODSUMOWANIE LISTOPADA Zamykam listopad z liczbą 19 zakupionych tomów Nie b…

🍂 PODSUMOWANIE LISTOPADA 🍂

Zamykam listopad z liczbą 19 zakupionych tomów 😌

Nie byłabym sobą gdybym na skorzystała z promocji halloweenowej jpfu i nie kupiła 10. dostępnych w przecenie tomów One Punch Mana, był to bardzo przemyślany zakup. Już dawno tak nie dumałam nad zakupem jakiejkolwiek mangi, pokusa okazała się silniejszą 👌
W moim podsumowaniu znalazła się także jedna prenumerata od dango, czyli “Miłość uwięziona w czasie 2”, zżyłam się z głównym bohaterem i mimo wielu zaległości postanowiłam domknąć historię jak najszybciej ❤️

Ale najbardziej cieszę się z dogonienia japońskiego i polskiego wydania Bungou Stray Dogs. Poleciało to u mnie hurtowo i wciąż mi mało 🤤 Z niecierpliwością czekam na 20. tom!
A jak wygląda podsumowanie Waszego miesiąca? Ciekawi mnie, czy zaszaleliście na black friday, a może powstrzymaliście się od zakupów? U mnie to była tylko jedna paczuszka, jednak bez szału na promocje 😅


W tym świecie to zwierzęta mają głos! Akademia Cherryton, miejsce w którym rośl…

W tym świecie to zwierzęta mają głos!
Akademia Cherryton, miejsce w którym roślinożercy i mięsożercy współistnieją i łamią stereotypy, ale czy aby napewno?
Pewnego dnia wszystko ulega zmianie, ponieważ na terenie szkoły dochodzi do makabrycznej zbrodni. Jeden z roślinożernych uczniów zostaje pożarty, wszystko wskazuje na to, że przez któregoś z mięsożerców, uczęszczającego do placówki.
Dotychczasowa harmonia została zburzona, bo przecież wilk zawsze będzie wilkiem, a królik, królikiem.

🐺🐇

Nadal nie mogę uwierzyć, że Beastars aż tak mnie pochłonęło. Ja, osoba, która unika różnego rodzaju furrasów, zachwyca się Legoshim 😍
Ciężko stwierdzić co tak bardzo mnie urzekło, bo seria łączy w sobie wszystkiego po trochu. Może to ten miszmasz, nie tylko fabularny, ale i emocjonalny 🤔

Już od początku zostajemy wepchnięci w wir akcji i na pozór normalna szkolna historia, przybiera trochę inny kształt. Personifikacja zwierząt w tym przypadku, była strzałem w dziesiątkę!
Nadanie im cech ludzkich, przy walce z dzikimi instynktami dodała dramaturgi, i pomyśleć co będzie dało się potem! 🤯
Aż chciałoby się rozpisać kilkanaście tomów do przodu ale przecież nie będę psuła Wam zabawy!

Ten oczywisty podział na dwa obozy, łowców i ofiary. Pokojowe uosobienie największego drapieżnika wśród psowatych i tajemnicza zbrodnia, która wstrząsnęła cała akademią.
Charaktery naszych furrasów idealnie odzwierciedlają ich gatunek i można mieć wrażenie, że owe zwierzęta naprawdę takie są.

Jak zazwyczaj lubię schludne rysunki, w Beastars ten “szkicowy” styl w ogóle mi nie przeszkadza. Jest tak oryginalny jak i cała seria.

Trzymając pierwszy tom w rękach wciąż się uśmiecham. Bo to naprawdę dobry kawał mięsa! 🍖

To już ostatnia nowość z jaką miałam do zaprezentowania. To był kolejny udany festiwal i liczę na więcej!
Która z nowości była waszą ulubioną? 😊


Yaichi, poważny i obowiązkowy mężczyzna sam wychowuje córkę Kanę. Pewnego dnia n…

Yaichi, poważny i obowiązkowy mężczyzna sam wychowuje córkę Kanę. Pewnego dnia na progu jego mieszkania staje Kanadyjczyk Mike – jest on mężem brata Yaichicziego, który niedawno zmarł. Mała Kana zafascynowana opowieściami o wujku, którego nie znała i ich uczuciami. W końcu miłość dwóch mężczyzn nie jest czymś codziennym.
Czy Yaichi, który stracił kontakt ze swoim bratem dawno temu, będzie potrafił nawiązać dobre relacje ze swoim szwagrem?

🏳️‍🌈👨‍👧

Długo zastanawiałam się czy sięgnięcie po “Męża mojego brata” będzie dobrym wyborem, ale zostałam zachęcona przez wiele osób, w dodatku to tylko cztery tomy 💁
Po lekturze “Naszych marzeń o zmierzchu” miałam wygurowane oczekiwania. Jednak to zupełnie inny poziom. Tutaj nie czuć tego napięcia i przygnębienia. Wszystko jest w uroczej otoczce, a tłumaczenie pewnych spraw w taki sposób żeby nawet dziecko zrozumiało nadaje swoistego klimatu.

Wspomnienia z przeszłości i myśli “co by było gdybym jednak nie rozstał się z bratem bez słowa?”.

Sama postać Kany wnosi wiele do serii, ciekawska dziewczynka, która z oburzeniem stwierdza, że to dziwne, że w Japonii związki dwóch mężczyzn nie są uznawane, ale gdzie indziej już tak. Przyjmuje do wiadomości to, że Mike i jej wujek kochali się i nie widzi w tym problemu.
Za to Yaichi podchodzi do homoseksualnego szwagra dość chłodno, sceptyczne i z dystansem. Nie wie jak ma się przy nim zachować. Przez co nie jest zadowolony z dzielenia z nim czterech ścian.

jest mi już znany z paru innych tytułów, których niestety nie jestem teraz w stanie sobie przypomnieć. Styl rysowania nie przypadł mi do gustu i szczerze przyznam, że to moja najmniej ulubiona kreska. Jednak oddaje klimat “normalności”. Przedstawia postawnego mężczyznę jako geja, a chyba większość z nas przyzwyczaiła się już do typowego modelu homoseksualisty, który zostaje nam odzwierciedlony w większości mang.

Mimo tego wielkiego minusa, to kolejna seria, która pokazuje jak ważna jest tolerancja i chętnie poleciłabym ją osobie, która uważa społeczność lgbt za “krwiożercze potwory”.
To kolejny musthave dla niedowiarków.
Jeśli macie kogoś takiego, polećcie mu ten tytuł 😉